Jak połączyć dwie zupełnie do siebie niepasujące istoty? Wystarczy zagonić liski do cukierni, a później wpuścić tam zombie – ta dam!

Zombie rozpanoszyły się w naszej kulturze, zna je każdy, chociaż nie każdy już wie, skąd się wzięły i jak wyglądały pierwotnie. Wyobraźcie sobie zatem, że są to postacie wyjęte wprost z wierzeń i praktyk voodoo. Żywe trupy znajdowały się pod kontrolą czarownika i bezrefleksyjnie wykonywały jego polecenia.

Z delikatną przesadą stwierdzić możemy, że zombie istniały naprawdę. Żywe osoby odurzano narkotykami, które nadawały im bladość i otępiały jednocześnie, co robiło piorunujące wrażenie na wszystkich, którzy mieli z nimi styczność.

Film, który zmienił wyobrażanie o zombie i nadał im bardziej aktualne kształty to Noc Żywych Trupów Georga Romera (1968). W nim właśnie pojawiają się żywi umarli wstający z miejsca swego pochówku i wyruszających na żer.

Móóóóózg!
~ Zombie

W samym filmie Romero doszukiwano się krytyki amerykańskiego społeczeństwa oraz dużej dozy rasizmu. Autor nie ustosunkował się do powyższych stwierdzeń, lecz już w drugiej części widoczna była całkowicie otwarta krytyka konsumpcjonizmu. (Zombie po śmierci ciągnęły do supermarketów, gdyż za życia te miejsca znały najlepiej i spędzały tam najwięcej czasu).

O ile Romero użył zombie jako alegorii społeczeństwa, to dla reszty późniejszych twórców, stają się zwykłymi przeciwnikami, potworami z którymi trzeba się zmierzyć. Następuje także odmagicznienie zombie, nie przychodzą w niewyjaśnionych okolicznościach zza grobu, ale w efekcie zmutowanego wirusa (np. Word War Z).

W ostatniej dekadzie z powolnych, otępiałych żywych trupów, stają się szybkimi drapieżcami  – np. Resident Evil IV/V/VI, 28 Dni Później). Ostatecznie może nikt nie rozumie zombie i trzeba je po prostu przytulić…

Zombie2